Zaczęło się. Znów spadło na mnie doroczne ocieplenie klimatu. W nocy jeszcze można wytrzymać, jeśli śpi się blisko otwartego okna. Ale w dzień jest już ciężko.Siódma rano, idziemy na spacer, słońce grzeje, po kilkudziesięciu metrach ozór wisi aż do ziemi. Łazimy po polu z jedną myślą – zrobić jak najszybciej swoje i w cień. Małe pieski, w dodatku pochodzące z innych szerokości geograficznych, z krótką sierścią, jak milutka staficzka Jollie albo nawet spora bokserka Saba, biegają, skaczą, zachęcają do zabawy. Gorąco nic a nic im nie przeszkadza. Foksterier Rocky ostrzyżony do gołej skóry. A my z moją daleką kuzynką, czekoladową jak ja labradorką Felą, rozpływamy się w słońcu. Dobrze jeszcze, że wczesnym rankiem na trawie jest rosa. Można się trochę ochłodzić, poskubać trawę i trochę się napić.
W domu najlepszym miejscem jest łazienka. Chłodne kafle wygrywają nawet z cieniem pod drzewem w ogródku. Najgorszy jest spacer w południe. Szukam zacienionych miejsc, przemykam  jak najbliżej płotów
i spieszę się. Nawet nie chce mi się czytać autografów koleżanek i kolegów. Szybko do łazienki. Jedyny piękny spacer to ten krótko przed północą. Jest chłodno, ożywczo, chce się żyć i biegać, chce się bawić. Niestety, nie ma z kim, bo reszta naszej osiedlowej sfory już śpi. Ale można za to spotkać ropuchy, które mój pan zawsze zbiera z jezdni i odnosi na trawnik. Albo woda utleniona na straży zdrowia jeża, którego obwąchuję z daleka i z szacunkiem, bo już dwa razy pokłułem sobie nos. Czasami przemknie sowa, która podobno zjadła yorka sąsiadów, można spotkać łasicę. Mnóstwo dzieje się nocą, szkoda tylko, że nie pozwalają szczekać na ten cały zwierzyniec. Bo jak ja szczeknę, budzi się i rozszczekuje cała okolica.
A poza tym skóra swędzi, bo zmieniam sierść na letnią. Wyłazi ze mnie podszerstek, państwo wyczesują całe torebki włosów. Uwielbiam zgrzebło i czesanie, duża to przyjemność i ulga. Ale poza ogonem, zwłaszcza od spodu. Tego nie znoszę. A kiedy leżę w łazience, wyobrażam sobie, jak jest w moich rodzinnych stronach, gdzieś w północnej Kanadzie, na Labradorze, na Nowej Szkocji. Miły polarny klimat, lodowato zimna woda – nie to co ciepła zupa Zalewu Zegrzyńskiego. No cóż, ale trzeba przetrwać ten ponury okres upałów przy boku państwa. Z nimi wytrzymałbym nawet na Saharze. A tutaj mam przynajmniej perspektywę odmiany. Byle do zimy.
Lucky, pies z charakterem
 
Źródło: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art6003,doroczne-ocieplenie-klimatu.html
Komentarzy: 5
Wystawowi sędziowie kynologiczni dzielą się na krajowych i międzynarodowych Pierwsi są uprawnieni do oceniania psów podczas wystaw krajowych, drudzy mogą pracować na wystawach wszystkich stopni w kraju i za granicą oraz na przeglądach hodowlanych
Jak się domagać zadośćuczynienia, gdy lekarz opiekujący się psem popełnił błąd w sztuce ? wyjaśnia dr n wet
Szczenięta yorkshire terriera rodzą się czarne podpalane Płoworude znaczenia występują nad oczami, na bokach kufy, na piersi, kończynach i pod ogonem
fot Urszula CharytonikŹródło: http://www
Kłopoty schroniska w Celestynowie Czy czworonogi w pracy to dobry pomysł? Okrucieństwo „właścicieli” psów